Dekoder literacki
Blog > Komentarze do wpisu

Pozytywny program dobrego gestu

Szkatułki

Wedle słów Jarosława Abramowa-Newerlego życiorys jego ojca to niemal gotowy filmowy scenariusz. Opowiadałby on historię „o człowieku, który urodził się w Polsce, mówił po rosyjsku, przeszedł cztery obozy, nie miał jednej nogi, pracował dla Korczaka, zatrudniał Kuronia, przeżył «ukąszenie heglowskie» i pozostał przyzwoitym człowiekiem. Nic, tylko kręcić…”.

Książka Jana Zielińskiego Szkatułki Newerlego przynosi więcej równie efektownych faktograficznych zestawień, które można wyłuskać z biografii pisarza Igora Newerlego (1903-1987), autora m.in. Chłopca z Salskich Stepów, Pamiątki z Celulozy i Zostało z uczty bogów.

Pisarz był synem rosyjsko-czeskiej pary: Rosjanina Mikołaja Michajłowicza Abramowa, oficera 8. Estońskiego Pułku Piechoty, oraz urodzonej na ziemiach polskich Czeszki Teresy, z domu Newerly, córki wielkiego łowczego Puszczy Białowieskiej. W roku 1910 Mikołaj Abramow, „ratując jednego z żołnierzy od utonięcia, przeziębił się i zmarł na zapalenie płuc”. Matka wkrótce wychodzi powtórnie za mąż, za kolegę zmarłego męża z tego samego batalionu, ale ich związek rozpada się po około dziesięciu latach. Zieliński rekonstruuje jego dalsze losy: choć w stosownym czasie przyłącza się do Armii Czerwonej, jako były carski oficer jest obiektem ciągłych podejrzeń, aż w 1938 roku zostaje rozstrzelany.

Igor Newerly urodził się w Białowieży. W Jabłonnie jako chłopiec w sposób tragicznie niefrasobliwy traci nogę: rani się podczas zabawy na drążku w koszarach, a ukrywanie tego przed rodzicami skutkuje wdaniem się gangreny i amputacją nogi powyżej kolana. W 1915 roku rodzina ewakuuje się w głąb Rosji. Przyszły pisarz dwukrotnie aresztowany za działalność antypaństwową – raczej mało poważną: udział w dyskusjach na tajnych zebraniach, prokurowanie ulotek – w 1923 roku salwuje się ucieczką przez zieloną granicę do Polski, gdzie po krótkim pobycie w więzieniu i okresie skrajnej biedy zakłada jednoosobową firmę stenograficzną Esperto. Przełomem w jego życiu staje się spotkanie z Januszem Korczakiem w roku 1926. Zostaje jego sekretarzem i stenografem. Przez całe praktycznie życie angażuje się w działalność edukacyjną i redagowanie pism dla dzieci i młodzieży.

Jeszcze przed wojną Newerly powiada, że trzech było ludzi, którzy go ukształtowali: „terrorysta, złodziej i świętowaty doktor”. Są to kolejno: spotkany w kijowskim więzieniu, a operujący na terenie całej Europy kasiarz Kondrapuło, malownicza postać, z pochodzenia odeski Grek; Iwan Kalajew, zamachowiec, zabójca wielkiego księcia Sergiusza; oraz Janusz Korczak. Poprzez te fascynacje, zdaniem Zielińskiego, „Newerly pokazuje, że tak naprawdę polityka mniej go interesuje. Albo inaczej: że różnice w poglądach politycznych schodzą na dalszy plan wobec pokrewieństwa «konstytucji uczuciowo-etycznych»”. 

Innym ciekawym zestawieniem jest zaplecze językowe Newerlego. Jako chłopiec mówił głównie po rosyjsku, zapewne znał czeski, choć z biegiem lat zapomniał, od małego uczono go niemieckiego, a wokół siebie słyszał też białoruski, może jidysz. Język polski nie był więc jego pierwszym językiem.

Także poczucie tożsamości narodowej nie było pisarzowi dane raz na zawsze: „W roku 1923, spisując stenogramy, Newerly czuł się zapewne Rosjaninem urodzonym w Polsce. W roku 1927, szykując tekst do druku w rosyjskim piśmie wydawanym w Warszawie, czuł się zapewne białym Rosjaninem, który mieszka w Polsce i stopniowo zaczyna się wdrażać do myślenia po polsku (zdarzyło mu się już, jak wiemy, publikować po polsku w fachowym piśmie stenograficznym, po polsku też stenografował jako Esperto). Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy pisał Zostało z uczty bogów, był niewątpliwie pisarzem polskim z dużym dorobkiem i wielkimi nakładami”.

Kolejny imponujący zestaw, którym można by obdzielić kilka życiorysów, stanowią areszty, więzienia i obozy, w których krócej lub dłużej przebywał pisarz: 1923-24 – dwa aresztowania przez NKWD w Związku Radzieckim, 1924 – więzienie w Ostrogu w Polsce, 1943 – aresztowany przez gestapo, osadzony na Pawiaku, 1943-45 – niemieckie obozy koncentracyjne: Majdanek, Oświęcim, Sachsenhausen-Oranienburg, Bergen-Belsen.

Inny ciekawy zbiór stanowią zawody, zatrudnienia i pasje: stolarz, bibliotekarz, stenograf, redaktor, kajakarz, szklarz, myśliwy, pisarz. Funkcje: założyciel i jedyny pracownik firmy stenograficznej Esperto, sekretarz i stenograf Janusza Korczaka, kierownik młodzieżowych warsztatów stolarskich Rady Głównej Opiekuńczej na Żoliborzu, założyciel Spółdzielni Pracy Stolarsko-Zabawkarskiej, organizator Instytutu Produkcji Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, redaktor „Małego Przeglądu”, „WoTuM. Wolnej Trybuny Młodych”, „Świata Przygód”, opiekun Kół Młodych Literatów z ramienia Komisji Młodzieżowej przy ZG ZLP, redaktor czterotomowego wydania Wyboru pism J. Korczaka, przewodniczący Komitetu Korczakowskiego, prezes Oddziału Warszawskiego ZLP.

Co ciekawe, związek z komunizmem Newerlego Zieliński przedstawia jako nieskażony partyjnymi rozgrywkami, karierowiczostwem czy oportunizmem udział we wdrażaniu w życie idei, która miała przynieść powszechną poprawę jakości ludzkiego życia. Kiedy pisarz spostrzegł, że faktyczne cele reżimu komunistycznego są zgoła odmienne, oddał legitymację członka PZPR (1966 r.). Nie było to zatem jakieś haniebne lub dramatyczne „uwikłanie” czy „zaprzedanie duszy diabłu”: „Newerly nigdy się nie posunie do służalczości. Nie będzie pisał wbrew własnemu sumieniu, nie będzie wysławiał Stalina”. Działał powodowany czysto ludzkim poczuciem solidarności, chęci niesienia ludziom pomocy czy bycia po prostu użytecznym. I to jest ten rys charakteru pisarza, który Zieliński akcentuje w książce najmocniej.

Swoją pozycję cenionego, lubianego i nagradzanego przez władze pisarza wykorzystywał Newerly „nie dla interesu swojego czy swoich bliskich, tylko dla tych kolegów, którzy właśnie znaleźli się w potrzebie. Zachowa potem młodzieńczą wrażliwość na cudzą krzywdę i niesprawiedliwość, wykorzystując własną pozycję ku pożytkowi innych. Jak nazwać taką postawę? Socjalista? Społecznik? Dobry człowiek?”.

Newerly stawał w m.in. obronie rotmistrza Witolda Pileckiego, Melchiora Wańkowicza, Jacka Kuronia (gdy ten popadł w niełaskę, uczynił go swoim sekretarzem) oraz Marka Nowakowskiego. „Cieszył się też, co, jak wiadomo, nie zawsze idzie w parze ze sławą i uznaniem, szacunkiem kolegów jako człowiek bezwzględnie uczciwy i odważny, niewahający się przed głośnym mówieniem prawdy, choćby to było niewygodne”. Pisarza uhonorowano także medalem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata, przyznawanym przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem.

Analizując postawę Newerlego, Zieliński przywołuje słowa pisarza, w których zestawia on tzw. państwa socjalistyczne z państwami chrześcijańskimi, twierdząc, że oba rodzaje państw okrzepły jakby wbrew głoszonym przez nie ewangeliom, a kosztem swoich wrogów i ofiar. I konkluduje: „W tym śmiałym zestawieniu spotkają się jak w krzywym zwierciadle oba jego młodzieńcze ideały, socjalistycznej sprawiedliwości i mistycznej prawdy, oba zanegowane, wynaturzone poprzez wtłoczenie w aparat państwowego przymusu. Antykomunizm, do którego dojrzał, łączy się tu z antyklerykalizmem. I tu dotykamy sedna ideowej formacji Igora Newerlego. Owszem, bywał socjalistą, zwłaszcza gdy innym działa się krzywda. Bywał mistykiem, gdy trzeba było umieć wyjść poza ciasne ramy racjonalizmu. Ale gdy dochodzi do konfrontacji z brudną polityką i przeważającą potęgą państwa, odzywa się w nim przekorny duch anarchizmu. Ten sam, który kazał mu kiedyś przyjąć zlecenie na spisanie kroniki oddziału obdarzonego nieprzeciętną fantazją atamana Kotowskiego. Duch Mazepy, duch Odyseusza, duch Hermesa”.

Najpełniej może postawa ta przejawia się jednak w słowach samego Newerlego, który na okoliczność swoich powojennych wypraw na Ziemie Zachodnie (w poszukiwaniu poniemieckich maszyn) sformułował, jak to nazywa Zieliński, „pozytywny program dobrego gestu”: „Mamy szansę dobrego gestu zwycięzcy wobec dzieci, kobiet i starców naszego wroga. Ktoś pierwszy musi wreszcie zrobić taki ludzki gest. Właśnie po tej wojnie. I właśnie nam by pasowało…”.

W świetle niezliczonych, często wieloletnich i pełnych niedorzecznie brutalnej przemocy konfliktów międzynarodowych współczesnego świata apel o „ludzkie gesty zwycięzcy”, zwłaszcza wobec bezpośrednio niezaangażowanych, a przy tym bezbronnych ludzi, wydaje się jedną z bardziej sensownych alternatyw dla agresywnego i egocentrycznego nacjonalizmu. Ten ostatni nie tylko wyrządza nieodwracalne szkody w chwili, gdy dochodzi do głosu, ale często także przekreśla na długie lata możliwość jakiegokolwiek pojednania, uruchamiając spiralę nienawiści i zemsty. I być może to, czego najbardziej brakuje dzisiejszym społeczeństwom, to nie kolejne wzniosłe idee, które poprowadziłyby ich ku „nowym wspaniałym światom”, lecz zauważalna obecność w nich takich „dobrych ludzi” jak Janusz Korczak czy Igor Newerly. I ich „pozytywnych programów dobrego gestu”, łagodzących istniejące konflikty i zapobiegających przyszłym.

Książka Zielińskiego przekonuje także, jak mocno niestosowne bywa wypominanie niektórym ludziom (przychodzi mi tu na myśl np. Wisława Szymborska) ich rzekomej czy faktycznej tzw. „komunistycznej przeszłości” w oderwaniu od ich konkretnych czynów, gestów i postaw. Przynależność partyjna czy ideologiczna nie jest może czymś zupełnie nieistotnym, w gruncie rzeczy jednak bywa dość powierzchownym miernikiem wartości ludzkich zachowań i postaw. Człowiek jest zawsze głębiej.

 

Grzegorz Tomicki

 

Jan Zieliński, Szkatułki Newerlego, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2012

Pierwodruk: „Twórczość” 2013, nr 5

 



środa, 15 kwietnia 2015, gtomicki

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:


Pocztówki legnicke

Wersja papierowa


Ebook